- Ja nie robię fałszywych kroków. Proszę przekazać moją... prośbę. Moja obecna wiedza jest wiele warta. To, czego dowiem się niebawem, będzie bezcenne. Oto próbka moich możliwości... - Dyskretnie upuściła broszurę, lecz tym razem jej nie podniosła. - Bonjour, monsieur.

- Uważam, że posunął się o krok dalej w celu zdobycia jej zaufania -
Charlie przestał już pozować na Jamesa Deana i zaczął skamleć.
– Rainie... Kazałem Angelinie pokazać mi gablotę z bronią. Jednej sztuki brakuje. Nie
- Dziś po południu dostaniesz pudełko czekoladek. Chyba marki Godiva.
Disneya? Kimberly, moja matka biła mnie, bo miała takie hobby. Mój
- Może powinnam odwiedzić Kimberly - powiedziała. - To tylko godzina
Ostatni wpis poświęcony jest konieczności znalezienia terapeuty. No wiecie, żeby uporać się
sobą manipulować i uciekali się do przemocy, bo cierpieli, odczuwali niepokój i nie wiedzieli,
wszystko prowadzi, i poczuła, jak ogarnia ją dojmujący chłód. Zamknęła
przeprowadzić wywiad, skazany morderca zaczekał, aż zamkną ich samych
mieszkaniu Melissy Avalon. Mieli nadzieję dowiedzieć się czegoś więcej o jej życiu.
– Owszem – odparła szczerze. – Żeby nie czekać tak długo. I przyznać się od razu... to
swojej matki - Rainie usłyszała głos komentatora. - Ociera się o nie, żeby
teczkę z informacjami zebranymi na temat Mary Olsen i przejrzała je ostatni

Adam się nie odezwał, kiwnął jedynie głową, wciąż spoglądając na niego i wyczekując

– Shep skontaktował się ze mną przez radio już po incydencie – powiedziała stanowczo –
prawda?
– Na razie nie ma. Vander Zanden jest trochę poobijany, ale na szczęście z Avalona

których nie miał pojęcia. Gorąca broń w dłoni. Ale jak przez mgłę. Może to tylko sen. Otwórz

- Coś mi tu dziwnie pachnie. - Podeszła do niego i pociągnęła nosem. - No, z kim teraz
- Przecież wiesz, że zostałbym, gdyby to było możliwe. - Niecierpliwie przeczesał palcami włosy. - Nie mogę zamykać się w czterech ścianach za każdym razem, gdy Blaque nam grozi.
Właśnie wtedy spostrzegł Bellę ukradkiem wślizgującą się do sali.

Miała na sobie kurtkę, a drzwi do pokoju Quincy’ego były zamknięte.

- To się jeszcze okaże - stwierdził krótko, zwinnie przeskakując falochron.
Zaczął nerwowo poruszać nogami, odrzucając czarny piasek na boki. Sięgnął po
ROZDZIAŁ SIÓDMY